(1.1) To było bardzo przykre uczucie i pragnął, aby nie trwało długo, lecz trwało z każdym dniem coraz dłużej, aby wreszcie stać się okropną udręką, która nie opuszczała mecenasa nawet we śnie. składnia: kolokacje: synonimy: (1.1) udręczenie (1.2) ból, cierpienie, droga krzyżowa, gehenna, golgota, kalwaria, katorga, katusza Anna Jantar (+30 l.) była żoną Jarosława Kukulskiego (+66 l.). Przyjaciel muzyków ujawnił, że w dniu ich ślubu doszło do bardzo zabawnej sytuacji. Okazuje się, Do żony wróć Anna Jantar tekst piosenki oraz tłumaczenie. Obejrzyj teledysk z Youtube i posłuchaj mp3 z YT. Sprawdź chwyty na gitarę. Dodaj Swoją wersję tekstu i chwyty gitarowe. Tekst piosenki . Dancing In your arms It’s good to be Lost in all your charms It’s good to be Feeling out of home It’s good to be Don’t say out love affair is true. Kartka z pamiętnika Anna Jantar tekst piosenki oraz tłumaczenie. Obejrzyj teledysk z Youtube i posłuchaj mp3 z YT. Sprawdź chwyty na gitarę. Dodaj Swoją wersję tekstu i chwyty gitarowe. Nie było im jednak dane razem się zestarzeć, a Natalia wychowała się bez matki. Właśnie mijają 43 lata od momentu, w którym Anna Jantar zginęła w katastrofie samolot. Gwiazda wracała do Warszawy ze Stanów Zjednoczonych. Tuż przed lądowaniem na Okęciu maszyna, którą podróżowała, rozbiła się. Anna Jantar – rocznica śmierci. ze3X. Opublikowano: 2020-06-10 14:04: Dział: Kultura Anna Jantar - wielka dama piosenki i zwyczajny człowiek. "W ciągu krótkiego życia rozdała tyle miłości, radości, dobroci..." Kultura opublikowano: 2020-06-10 14:04: Anna Jantar na XV Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie, 1975 r. / autor: Fot. Edward Smoliński/Archiwum ks. Andrzeja Witko Rok 2020 r. jest wyjątkowy dla Anny Jantar: 10 czerwca przypada 70. rocznica urodzin, w marcu minęła 40. rocznica jej nagłej śmierci w katastrofie lotniczej, a we wrześniu będzie 10. rocznica śmierci Jarosława Kukulskiego, męża artystki. Annę Jantar zapamiętaliśmy jako uroczą młodą artystkę, pełną wdzięku, promienną, ze słońcem w głosie o słowiańskiej barwie, roztańczoną, której piękne włosy na scenie rozwiewał wiatr, podbijającą publiczność Polski i świata nie tylko swoim aksamitnym wokalem i piosenkami, które zwykle natychmiast stawały się przebojami, ale wyjątkowo serdeczną osobowością. Żyła tylko 29 lat. W ciągu swojego krótkiego życia Anna Jantar rozdała tyle miłości, radości, dobroci, pokazała tyle piękna, że na zawsze obdarowała rodzinę i ludzi, którzy zetknęli się z nią przez estradę. Pozostała w pamięci miłośników jej talentu jako przepiękna młodziutka artystka, nieprzytomnie kochająca życie, rodzinę i śpiew. W jednym z ostatnich wywiadów na uwagę o jej niezwykłej urodzie odpowiedziała, że „pragnie, aby zdobiło ją przede wszystkim własne serce, stojące otworem dla wszystkich ludzi”. Miała być pianistką, ale wybrała mikrofon, bo miała słuch absolutny i estradową charyzmę. „Co ja w tobie widziałam”, „Najtrudniejszy pierwszy krok”, „Tyle słońca w całym mieście” – to pierwsze przeboje Anny Jantar. Tajemnica powodzenia młodej wokalistki, poza walorami artystycznymi, tkwiła w jej naturalności, zwyczajności, w bogatych, głębokich pokładach jej człowieczeństwa. „Ona sama była muzyką” – uważał Jarosław Kukulski, mąż i główny kompozytor jej piosenek. A jeden z kolegów z branży muzycznej stwierdził, że „urodziła się , aby śpiewać”. Anna Jantar w pierwszych latach swojej kariery była radośnie rozśpiewana, ale też liryczna i refleksyjna. Obok pop-przebojów miała w repertuarze piosenki literackie i poetyckie. Na trasach koncertowych, podczas podróży od sceny do sceny, można było zobaczyć artystkę zamyśloną, z tomikiem wierszy w ręku. Sama przyznała, że brat (Roman Szmeterling) „zaraził ją literackimi upodobaniami”. A nawet napisał teksty niektórych piosenek, „Biały wiersz od ciebie”, „Kto powie nam”. Utalentowana Anna Jantar była tytanem pracy. Jako artystka wyprzedzała swoje czasy śmiałymi aranżacjami. Zdobywała festiwalowe nagrody w kraju i za granicą, gdzie doskonale radziła sobie również z piosenkami w obcych językach. Śpiewała właściwie w całej Europie oraz w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie. Trasy koncertowe wstrzymała po urodzeniu córki Natalii. Trzeba wiedzieć, że dziecko przyszło na świat dzięki jej heroicznej decyzji. Lekarz bowiem stwierdził, że ciąża stanowi zagrożenie dla życia matki i ze względów medycznych zalecił aborcję. Urodzenie córki Anna Jantar uważała za wymodlony cud. Gdy po macierzyńskiej przerwie wróciła na scenę była odmieniona, zaczęła też poszukiwać nowego stylu i nowego repertuaru - od popu przechodziła do jazzu i swingu. Przełom stanowił utwór „Tylko mnie poproś do tańca”, będący pełną dramatyzmu rozmową z Panem Bogiem. Wprawdzie państwowa cenzura zablokowała ten utwór, ale po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża zgodziła się na jego rozpowszechnianie. Artystka śpiewała tam o tęsknocie za Bogiem i o nadziei wypływającej z mocy różańca, której również dosłownie się uchwyciła w chwili śmierci. Pełen głębokiej wymowy jest fakt, potwierdzony przez lekarza medycyny sądowej, że w momencie katastrofy lotniczej, trzymała zaciśnięty w dłoni mały różaniec, który został oddany rodzinie z osobistymi rzeczami. Ten różaniec zawsze nosiła przy sobie w torebce – potwierdziła mama artystki (Halina Szmeterling). W nowym repertuarze odmieniającej się wokalistki był też przebój „Nic nie może wiecznie trwać” oraz ostatni nagrany przez nią utwór pt. „Spocząć”. O fenomenie Anny Jantar jako człowieka i jako artystki może świadczyć też fakt, że po przedwczesnej śmierci badaniem jej życia zajęli się wyjątkowi profesjonaliści: kapłan i historyk sztuki – ks. prof. Andrzej Witko, dziennikarz i literat – Marcin Wilk, a także biografka i polonistka – Mariola Pryzwan. Ks. Andrzej Witko przygotował wywiad-rzekę pt. „Anna Jantar”, będący pośmiertną rozmową, zbudowaną na podstawie autentycznych wypowiedzi artystki nie tylko o estradzie i śpiewaniu, ale również o rodzinie i macierzyństwie. Ks. Witko jest też autorem scenariuszy programów telewizyjnych, widowisk teatralnych i estradowych oraz redaktorem kilku wydawnictw muzycznych poświęconych Annie Jantar. Przygotowany z jego udziałem czteropłytowy album „Wielka Dama” (2010) zyskał status Złotej Płyty. „Anna Jantar po śmierci urodziła się jakby na nowo, dostała drugie życie”. To opinia Marcina Wilka - autora najnowszej biografii artystki, pt. „Tyle słońca”. Pierwsze wydanie ukazało się w 2016 r., a drugie w 2020 r., ze wstępem Natalii Kukulskiej. Czytamy tam: „Prawdę mówiąc, nikt mi nigdy nie powiedział, że mama zginęła, odeszła na zawsze. Gdy na lotnisku, trzymając bukiet frezji, nie doczekałam się przylotu mamy i spotkania z nią… to tak jakby czekanie na jej powrót przeciągnęło się do teraz. Tyle że teraz nie ona do mnie, ale ja do niej wracam”. Natalia Kukulska przez kolejne dekady odwiedza swoją mamę na cmentarzu Wawrzyszewskim w Warszawie. Na grobie zawsze są świeże kwiaty i znicze. Ale dopiero w ubiegłym roku odważyła się dotrzeć na miejsce katastrofy samolotu, w której zginęła Anna Jantar, w pobliżu lotniska Chopina na warszawskim Okęciu. Teraz stoi tam ceglany mur z krzyżem oraz informacją o tragedii, z zarysem samolotu. Nazwiska ofiar są wypisane na cokołach przed pomnikiem, a z tyłu umieszczono mural z portretami Anny Jantar i pilota tragicznego lotu - kapitana Pawła Lipowczana. W tym roku w marcu, gdy obchodzona była 40. rocznica śmierci Anny Jantar, trwały ograniczenia z powodu pandemii. Mimo to Natalia Kukulska dotarła do miejsca tragedii i zaniosła swojej mamie frezje, 40 lat po tragedii. „Pogoda taka sama jak wtedy. Zimno, wietrznie, słonecznie… Cichutko, ukradkiem… w końcu dostarczyłam ten bukiecik frezji. Gdziekolwiek jesteś mamo… cztery dekady później. RIP. Przesyłam ciepłe myśli dla rodzin ofiar katastrofy lotniczej, która miała miejsce 14 marca 1980 r. Wtedy świat nam runął. Dziś się zatrzymał prawie dla wszystkich. W tym zatrzymaniu pomyślmy, że „nic nie może wiecznie trwać”. Niech te słowa zarówno dadzą nam nadzieję, jak i uświadomią, by kochać zawczasu – „ jakby zaraz świat miał się skończyć” – to fragment z internetowego postu Natalii Kukulskiej. Miałam okazję zapytać ks. Andrzeja Witko, czego uczy nas Anna Jantar przez swoje piękne życie… Odpowiedź brzmiała: „Ania przypomina nam o kruchości ludzkiego życia, dlatego wzywa nas, abyśmy umieli wykorzystać dany nam czas, abyśmy byli piewcami dobra, piękna, miłości i umieli się dzielić tym z innymi. Wreszcie pokazuje też, że nawet śmierć nie jest w stanie rozdzielić tych, którzy żyją nadzieją na rychłe spotkanie w domu Ojca”. Mijają lata, zostają nie tylko piosenki. Wprawdzie „Anna już tu nie mieszka” – jak śpiewa jej przyjaciółka Halina Frąckowiak - ale żyje w nas, bo zdobyła nasze serca, a jej piosenki wykonują współcześni artyści młodego pokolenia. Jerzy Milian – kompozytor i dyrygent stwierdził, że „istnieć po śmierci to największe zwycięstwo Anny Jantar”. CZYTAJ TEŻ: 40. rocznica tragicznej śmierci Anny Jantar. Piosenkarka zginęła w katastrofie samolotu Ił-62. Winien był sowiecki producent Publikacja dostępna na stronie: Anna Jantar zginęła w katastrofie samolotu Ił-62 Mikołaj Kopernik lecącego z Nowego Jorku do Warszawy 14 marca 1980 roku - 42 lata temu. W wypadku straciło życie 77 pasażerów i 10 członków załogi. Pilot zgłosił awarię zaledwie minutę przed lądowaniem. Wokalistka wracała wówczas z trasy koncertowej w USA. Tak wyglądały jej ostatnie chwile. Do dziś w sieci jest zdjęcie, na którym ostatni raz utrwalono wizerunek mamy Natalii Kukulskiej. Anna Jantar miałaby dziś 71. lat… Tak wyglądało jej życie Ostatnie zdjęcie Anny Jantar Przed śmiercią Anna Jantar przebywała w Stanach Zjednoczonych od kilku miesięcy. Dużo koncertowała, a wolny czas spędzała w towarzystwie muzyka, Adama Glinki. To właśnie on zrobił jej ostatnie pamiątkowe zdjęcie, dzień przed katastrofą. Zobacz: „Ten obraz nie zniknie z mojej pamięci". Oto kulisy katastrofy, w której zginęła Anna Jantar Na ujęciu widzimy wokalistkę w modnym w owym czasie futerku oraz sztruksowych spodniach, trzymającą w dłoniach telefon. Jantar rozmawiała wówczas ze swoją mamą. Mówiła, że wkrótce się zobaczą. Zamieniła też kilka słów ze swoją ukochaną córką, Natalią Kukulską, która kilka dni wcześniej obchodziła czwarte urodziny. Ostatnie zdjęcie Anny Jantar, marzec 1980 rok Fot. Archiwum prywatne Natalii Kukulskiej Ostatnia rozmowa Anny Jantar przed śmiercią W ten sam dzień Anna zgłosiła się do polskiego konsulatu przy Madison Avenue. Chciała w nim przenocować i zaoszczędzić na hotelu. Niestety, wszystkie pokoje gościnne były zajęte, więc dostała miejsce w saloniku. Tam przez kilka godzin rozmawiała z ówczesnym dowódcą ochrony konsulatu, Tadeuszem Gierałtem. Jak donosi Fakt, szczerze mu wyznała, że ubolewa, iż jej córeczka została w Polsce i była bardzo podekscytowana, że już niebawem ją zobaczy. Niestety nigdy do tego nie doszło. Zginęła w drodze powrotnej, zaledwie kilometr od warszawskiego lotniska. Adam Glinka dla wyznał: „Odprowadziłem Anię pod samo wejście. Tak, wtedy to nikomu nie przeszkadzało. Przez szybę oglądaliśmy jeszcze oblodzony samolot LOT-u. Głośno zastanowiłem się, czy to w ogóle doleci. To ruska maszyna, tyle razy latała, to i teraz doleci − twierdziła Ania”. Zobacz także: Natalia Kukulska pokazała, jak świętowała 46. urodziny. Obchodziła je z dala od fleszy Muzyk odniósł się również do plotek, że Jantar tak naprawdę żyje, a jej śmierć została sfingowana: „Pożegnałem się z Anią. Widziałem, jak wchodzi do samolotu. Te kretyńskie plotki, a to, że nie było jej w samolocie, a to, że porwał ją arabski szejk, to absurd. Byłem tam do końca. Samolot wystartował nieco po 21. z ponad dwugodzinnym opóźnieniem. Wróciłem do domu, niczego nie przeczuwając”. Wśród ofiar, oprócz wokalistki, znaleźli się też m. in. członkowie amatorskiej reprezentacji bokserskiej USA oraz studenci wracający z obrad Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Nauk Ekonomicznych i Handlowych. Natalia Kukulska z mamą Fot. Jerzy Plonski / RSW / Forum Wspomnienie Natalii Kukulskiej o mamie Przypomnijmy, że córka Anny Jantar co roku w rocznicę śmierci mamy wspomina ją na swoich mediach społecznościowych. Rok temu pisała tak... „To już "41 14 marców" bez niej. Ta odwrotność cyfr, ta ironia losu, gdy jesteś na szczycie zawodowym i wszystko się zatrzymuje z hukiem... gdy już lądujesz, widzisz swój cel ale jest on brutalnie skreślony na zawsze. Tyle planów, tyle oczekiwań, tyle niepewności w sobie i tak wiele radości na ukojenie tęsknoty po 3 miesiącach nieobecności. Staram się nie wracać do tego często. Nie wyobrażać bo nie sposób przerobić tego sobie. Tak miało być? Może… Wierzę, że w ogólnym życia rozrachunku wszystko się układa w całość ale żal, ból, tęsknota będą już zawsze cichymi kompanami”, napisała artystka i dodała kilka słów do fanów. „Dziękuję za pamięć. - te szczere, piękne gesty, których dajecie cały czas tak wiele. Siła oddziaływania tego co zostawiła po sobie moja mama jest cały czas ogromna. Kolejne pokolenia sięgają do jej twórczości, co jest dowodem na to, że nie jej tragiczna historia tylko głos, przekaz i repertuar stanowią o tej sile. I niech to trwa. Niech Anna Jantar trwa”, zakończyła… Z kolei dziś właśnie mijają 42 lata, odkąd nie ma z nami artystki. Pamiętamy... Anna Jantar, Natalia Kukulska i Jarosław Kukulski Fot. Archiwum prywatne Natalii Kukulskiej @ Od kilku dni tygodni ten temat nie schodzi z ust całej Polski. Rząd planuje bowiem wprowadzenie nowelizacji ustawy antyaborcyjnej. Jej zapisy jednoznacznie wskazują na to, że w Polsce obowiązywać będzie całkowity zakaz usuwania ciąż i to bez względu na przyczynę. Próby dokonania zabiegu mają być surowo karane: od wysokiej grzywny do kary pozbawienia wolności. To wywołało falę protestów. Gwiazdy także zabrały głos w tej Hollywoodzka aktorka również wspiera Polki walczące o prawo do aborcji. Zachęcała nawet do protestu Tymczasem okazuje się, że aborcji miała dokonać także Anna Jantar. Szokujące fakty z jej życia opisał w książce znajomy artystki – ksiądz Andrzej Witko. Wspomniał, że Natalia Kukulska miała się w ogóle nie urodzić. Jantar sugerowano dokonanie aborcji, ponieważ zachorowała na zatrucie ciążowe. Ostatecznie do zabiegu nie doszło dzięki modlitwom artystki i jej męża Jarosława cieszyła się, że nosi pod sercem długo oczekiwane dziecko, radość macierzyństwa wystawiona została na potężną próbę wiary. Ania zachorowała i okazało się, że to zatrucie ciążowe, przez co nie mogła przyjmować jakichkolwiek pokarmów, gdyż natychmiast dostawała torsji. Lekarz orzekł wówczas, że dziecko nie ma szans na przeżycie i trzeba ratować matkę, przeprowadzając aborcję. Ania wraz z Mężem, całą noc płacząc, modliła się o cud, zawierzając swe losy Bożemu Miłosierdziu. Rano zdecydowała, że cokolwiek miałoby się stać, nie pojedzie w tym dniu do kliniki. Wówczas poczuła silny głód i poprosiła o rosół… Kilka miesięcy później szczęśliwie przyszła na świat Natalia, która stała się największą miłością jej życia – pisałPonadto okazało się, że Jantar ginąc w katastrofie samolotu miała w ręku i pełen głębokiej wymowy jest fakt, przez lekarza medycyny sądowej, że w chwili przejścia do wieczności, w momencie katastrofy lotniczej, trzymała zaciśnięty w swojej dłoni mały różaniec, który zawsze nosiła ze sobą – pisze Dobry TydzieńZobacz: Minęło 36 lat od tragicznej śmierci Anny Jantar. Natalia Kukulska pożegnała ją we wzruszającym wpisieAnna Jantar miała usunąć ciążę?Anna Jantar miała poddać się aborcji? Instagramowe życie Agnieszki Kaczorowskiej-Peli i jej męża Macieja przypomina bajkę – zawsze uśmiechnięci, przytuleni. Internauci zarzucają im, że celowo zakłamują rzeczywistość. Czy tak jest naprawdę? Poznali się podczas… rozmowy kwalifikacyjnej, gdy ona szukała trenerów do swojej szkoły tańca. Po zaledwie dwóch tygodniach związku Agnieszka Kaczorowska-Pela i Maciej Pela wiedzieli, że założą rodzinę. I tak się stało. W 2018 roku wzięli ślub w Toskanii, a dziś wychowują dwie córki: 3-letnią Emilkę i roczną Gabrysię. Małżeństwem są od czterech lat, a mimo to nadal zachowują się tak, jakby dopiero się w sobie zakochali. Na Instagramie stale pozują objęci, uśmiechnięci, co... irytuje wiele osób. Z tego powodu na Agnieszkę i jej męża wylewa się hejt. Internauci oskarżają ich o zakłamywanie rzeczywistości i pokazywanie życia innym, niż jest w rzeczywistości. Pelowie świadomie zdecydowali się żyć "we własnej bajce". Dlaczego? To zdradzili w rozmowie z "Party"! Agnieszka Kaczorowska-Pela nie radzi sobie z hejtem? Nie da się ukryć, że Agnieszka Kaczorowska-Pela jest jedną z niewielu gwiazd, która jest krytykowana niemal za wszystko! "Obrywa" za swoje "kontrowersyjne" poglądy, odważne wyrażanie własnego zdania, a nawet za... publikowanie rodzinnych zdjęć z mężem oraz córkami: Emilką i Gabrysią. Aktorka przyznaje, że kiedyś nie radziła sobie z hejtem, dlatego zdarzało jej się płakać z bezsilności. Czy dziś jest podobnie? – Mnie się obrywa za wszystko! Nawet za to, że zrobiliśmy rodzinną sesję nad morzem ilustrującą ten wywiad. Temat hejtu jest mi bliski od lat. Ludzie zawsze będą gadać i nigdy nie dogodzisz każdemu. W życiu chodzi o to, by żyć po swojemu, w zgodzie z własnymi wartościami i w rezultacie… szczęśliwie - mówi w wywiadzie dla "Party". Agnieszka i Maciej choć mają dopiero po 30 lat, swoimi poglądami różnią się od wielu rówieśników. Dla obojga priorytetem jest dom i rodzina, a szczęście swoich córek stawiają ponad wszystko. Mąż aktorki zdobył się kiedyś na szczerość. Maciej Pela wyznał: "Kocham moje nieprawdziwe życie". Co miał na myśli? Internauci nie wierzą, że młody mężczyzna może być aż tak zaangażowany w pomoc żonie, opiekę nad dziećmi i dbanie o dom. Poza tym życie pod jednym dachem z trzema dziewczynami na pewno, zdaniem, niektórych, jest dla Maćka gehenną. Okazuje się, że dla Peli nie jest żadnym wyzwaniem. – Nie, bo mam na to sposób. Rozmawiam z każdą z nich, słucham i odpowiadam na zadane pytania. Nie krzyczę i się nie złoszczę. Dla mnie powiedzenie, że nie można się z kobietą dogadać, jest stereotypem, który nie ma nic wspólnego z moją rzeczywistością. Grunt to dobra komunikacja, mówienie wprost o tym, co się myśli i czuje – mówi w rozmowie z "Party". Marek Podolczyński Agnieszka i Maciej Pelowie o życiu "na pokaz" Pelowie śmieją się, że od czterech lat żyją w swojej prywatnej bajce i jest im w niej bardzo dobrze. Co więcej, nie zamierzają nic w swoim życiu zmieniać. A już na pewno nie po to, by przypodobać się innym. Internauci nieustająco zarzucają im, że pokazują wyłącznie rodzinną sielankę, a życie z dziećmi wcale tak nie wygląda. I takie zarzuty oburzają Macieja. – A jak wygląda życie z dziećmi? Patrząc na niektóre konta na Instagramie, można powiedzieć, że jest wieczną udręką. Nasze córki, tak jak inne dzieci, mają lepsze i gorsze chwile. Okazują pełne spektrum emocji, od najtrudniejszych do najcudowniejszych. Razem z Agą nie skupiamy się na tym, co „tracimy”, będąc rodzicami, tylko na tym, co zyskujemy – mówi Pela. Agnieszka wtóruje mężowi i podkreśla, że każdy sam decyduje, co wrzuca do sieci. Zaznacza też, że nie ma szansy, aby w mediach społecznościowych pokazać całe swoje życie. Dlatego Pelowie wybierają tylko te dobre chwile, bo jest ich zdecydowanie więcej. W rozmowie z "Party" aktorka wyznała, że im tez zdarzają się kryzysy. Jak sobie z nimi radzą? – Życie nie zawsze jest sielanką, to sinusoida – wzloty i upadki. Naszą receptą na trudniejsze momenty i szczęśliwy związek są szczera rozmowa i dbanie o siebie nawzajem. Każde z nas pracuje nad sobą. Poza tym nie zapominamy, że jesteśmy małżeństwem, a nie tylko rodzicami – mówi Agnieszka. Zobacz także: Agnieszka Kaczorowska-Pela szczerze o życiu intymnym: "Nie mam w sobie blokad"! Dlaczego bliskość i seks są dla nich ważne? Jaki scenariusz wymyślili sobie na małżeńskie życie? Całą rozmowę z Agnieszką Kaczorowska-pela i Maciejem Pelą znajdziecie w nowym "Party". Agnieszka i Maciej celebrują wspólne chwile. Ich przepis na udany związek? To rozmowy bez tabu, czas tylko dla siebie i romantyczne randki. Marek Podolczyński Ks. Andrzej Witko, autor książki o sławnej piosenkarce lat siedemdziesiątych – Annie Jantar, opisuje nieznany osobom postronnym pełny wymiar jej problemów związanych z macierzyństwem, jej silną wiarą i zaufaniu Panu Bogu. Pomimo wielkiego cierpienia i zalecenia lekarzy, aby dokonała aborcji, Anna Jantar ochroniła życie swojego poczętego dziecka (Natalii Kukulskiej). Oto fragment wywiadu z ks. Witko, opublikowany w serwisie Aleteia: Red.: Gdy piosenkarka Anna Jantar była w ciąży, pojawiły się komplikacje. Lekarz zasugerował jej aborcję. Ona jednak postanowiła, że nie usunie dziecka. Ks. Witko: Ania tęskniła za tym, żeby zostać matką. Kiedy wreszcie okazało się, że jest w ciąży, miało dojść do tzw. zatrucia ciążowego. Nie mogła przyjmować żadnych pokarmów. Była bardzo osłabiona, zaczęła chudnąć. Lekarz stwierdził, że ciąża stanowi zagrożenie dla jej życia i w tej sytuacji zaordynował aborcję. Zarówno Ania, jak i (jej mąż) Jarek, od samego początku nie chcieli się na to zgodzić. Jednocześnie obawiali się o życie Ani. Jarek opowiadał, że modlili się całą noc poprzedzającą dzień, w którym mieli się zgłosić do szpitala. Płacząc, błagali Boga, aby ochronił Anię i to małe dzieciątko, które nosiła pod sercem. Wtedy też zdecydowali, że cokolwiek się stanie, nie zgodzą się na aborcję. Po całonocnej modlitwie Ania zasnęła. Gdy obudziła się rano, poczuła głód. Poprosiła mamę, aby ugotowała jej rosół, który – jak się okazało – zjadła ze smakiem. Był to jej pierwszy posiłek od wielu dni, którego nie zwymiotowała, a zarazem znak, że Bóg wysłuchał ufnej modlitwy małżonków. Red.: Życie Anny Jantar było tak krótkie. Myśli Ksiądz, że zdążyła być szczęśliwa? Ks. Witko: Z pewnością. Zresztą, w jej kalendarzu, w dniu, w którym urodziła się Natalia – a był to Popielec, 3 marca 1976 r. – Ania napisała: Godzina Dziś urodziła się nam córeczka. Jestem najszczęśliwsza na świecie. Macierzyństwo było dla Ani źródłem ogromnej radości. Natalia bardzo ją przypomina – zarówno zewnętrznie: wyglądem, sposobem poruszania się, głosem, jak i wewnętrznie: delikatnością, życzliwością, dobrocią. Jestem przekonany, że Ania była też szczęśliwa artystycznie – kochała to, co robi, a ludzie pokochali ją i jej twórczość. Ta miłość przetrwała jej śmierć i kolejnych czterdzieści lat. Anna Jantar zginęła tragicznie 14 marca 1980 r. w katastrofie lotniczej w Lasku Kabackim. Źródło: Fragment wywiadu z ks. prof. Andrzejem Witko, autorem książek o Annie Jantar w serwisie Aleteia – 14 marca 2020 r. Czy chcesz otrzymywać informację internetową na temat obrony życia w kraju i na świecie na swojego osobistego e-maila? Zapisz się!Twój adres e-mailowy jest u nas bezpieczny, nikomu go nie udostępniamy, ani go nie publikujemy.

anna jantar życie się stało udręką